Około godziny 19.00 na płockim nabrzeżu Wisły przewrócił się dźwig. Będący w kabinie operator spadł z wysokości kilku metrów. Mimo że całość konstrukcji leżała na lądzie nogi operatora przygniatane były przez zacumowaną barkę. Na miejsce wysłano radiowozy oraz policyjnych wodniaków.
- Ze wstępnych ustaleń wynika, ze operator przenosił kilkutonowe zbrojenie budowanego mola - mówi dyżurny płockiej komendy asp. sztab Jacek Gackowski. - Kiedy dźwig się przewrócił jego ramię zatrzymało się na barce, natomiast kabina z uwięziony operatorem utkwiła między bliższą burtą, a bulwarem.
Każdy ruch barki groził dalszym zgnieceniem kabiny obsługującego dźwig. Na miejsce wysłałem policyjnych wodniaków, aby zapobiec falowaniu barki przez inne łodzie. Pozostałe patrole zabezpieczały miejsce zdarzenia od strony lądu, tak aby nikt nie przeszkadzał w akcji ratunkowej strażakom.
Ze wstępnych ustaleń wynika, ze przyczyną wypadku mógł być błąd operatora. O zdarzeniu poinformowano Państwowa Inspekcje Pracy, której przedstawiciele wspólnie z grupą dochodzeniową zabezpieczają ślady pomocne przy ustalaniu przyczyn i przebiegu zdarzenia.
Operator dźwigu z obrażeniami nóg trafił do szpitala w Płocku. Lekarze oceniają, że jego życiu nic nie zagraża.(P).